Udało mu się...
taa... długa notka... ale nie mam siły... nic mnie tu nie trzyma...
Life is brutal
poniedziałek, 31 grudnia 2012
środa, 19 grudnia 2012
To był długi weekend...
Krzysiek próbował mnie zgwałcić... Trzy razy... Dzisiaj chciał do mnie wrócić, ale na szczęšcie są ludzie, którzy
Odwiedli mnie od pomysłu wybaczenia mu...
niedziela, 16 grudnia 2012
wtorek, 27 listopada 2012
Nikt nie chce cierpieć...
Po raz kolejny do poczułam... jego zapach, jego dotyk, a nawet głos... to wspaniałe uczucie, ale boli, tak cholernie boli!
Love hurts, love scars, love wounds and mars
Any heart not tough nor strong enough
To take a lot of pain...
Ciekawe co by było gdybym odważyła się do niego podejść i wyznać wszystko... zastanawiam się nad tym praktycznie cały dzień... ale zawsze zdaję sobie sprawę, że to by tylko pogorszyło moją sytuację... on by mnie odrzucił, a ja nie wytrzymałabym i zrobiła coś naprawdę głupiego...
Wczoraj wyryłam sobie jego nazwisko na brzuchu... Nie wiem nawet dlaczego... to miała być najwyżej jedna sznyta, ale kiedy chwyciłam żyletkę w dłoń, ręka sama sobą kierowała... nie mogłam przestać... a kiedy skończyłam nie poczułam ulgi... wiedziałam tylko, że on nigdy nie będzie mój... chciałam odciąć ten kawałek skóry... wszystkie myśli o nim... ale nie da się... bo miłości nie da się wymazać z życia...
Love hurts, love scars, love wounds and mars
Any heart not tough nor strong enough
To take a lot of pain...
Ciekawe co by było gdybym odważyła się do niego podejść i wyznać wszystko... zastanawiam się nad tym praktycznie cały dzień... ale zawsze zdaję sobie sprawę, że to by tylko pogorszyło moją sytuację... on by mnie odrzucił, a ja nie wytrzymałabym i zrobiła coś naprawdę głupiego...
Wczoraj wyryłam sobie jego nazwisko na brzuchu... Nie wiem nawet dlaczego... to miała być najwyżej jedna sznyta, ale kiedy chwyciłam żyletkę w dłoń, ręka sama sobą kierowała... nie mogłam przestać... a kiedy skończyłam nie poczułam ulgi... wiedziałam tylko, że on nigdy nie będzie mój... chciałam odciąć ten kawałek skóry... wszystkie myśli o nim... ale nie da się... bo miłości nie da się wymazać z życia...
Dla Salvy
.............
.............
.............
.............
.............
.............
.............
.............
.............
............
...........
..........
.........
........
.......
......
.....
....
..
.
Zanudzam dzisiaj... żegnajcie...
poniedziałek, 26 listopada 2012
Głębokie rany nigdy się nie goją...
Kolejny dzień męczarni, znowu musiałam poczuć jego zapach, znowu nie mogłam o nim zapomnieć, znowu czułam ból w sercu...
Then I stand up and go talk to you
you start to smile like you want me to
and we stay together for the end of time
but this is only happening in my mind....
Czasami mam ochotę do niego podejść i powiedzieć co tak naprawdę leży mi na sercu, ale to nie ma sensu, on i tak nie odwzajemni moich uczuć. Właśnie tak wygląda moje życie. Cały czas się nad sobą użalam, ale nie potrafię wziąść się w garść, przy niektórych piosenka mimowolnie płacze. Taka moja natura, chociaż staram się ukrywać uczucia przed ludźmi czasami nie wytrzymuję.
Kiedy byłam mała myślałam, że będę wiodła wspaniałe życie w zamku z przystojnych królewiczem, dzisiaj moim największym marzeniem jest być w przyszłości szczęśliwą, mieć kogoś kto mnie kocha, ale nie rani, zawsze wspomoże. Tak, wydaje się głupie i banalne, ale tylko tyle chce, albo aż tyle...
Wczoraj ojciec znowu mnie uderzył... po raz pierwszy komuś o tym powiedziałam i myślę, że nie popełniłam błędu, może trzeba było się trochę wyżalić... Nie poczułam ulgi, ale czułam potrzebę opowiedzenia komuś chociaż po części jak jest. To dziwne, nigdy nie chciałam sie przed nikim spowiadać, a nagle poczułam niepochamowaną potrzebę... nie rozumiem tego, ale może kiedyś się dowiem o co chodzi w tym i w życiu...
niedziela, 25 listopada 2012
Umieram od środka...
Nie wystarcza mi już tlen, umieram... moja dusza umiera, a serce wraz z nią...
Nie mogę oddychać, ale walczę tak długo, jak tylko mogę. Tak długo, jak to czuję, jakbym leciała naćpana miłością...
Nie mogę oddychać, ale walczę tak długo, jak tylko mogę. Tak długo, jak to czuję, jakbym leciała naćpana miłością...
Próbuję żyć normalnie, wychodzi, ludzie myślą, że jestem szczęśliwa. Przynajmniej tak mi się wydaję. Ale kiedy tylko zostaje sama płaczę... moje serce rozpada się na miliony kawałków, a poskładać może je tylko jedna osoba... akurat ta... ta którą kocham... a nawet ze sobą nie rozmawialiśmy, ale jego zapach uwodzi mnie każdego dnia, przez niego codziennie cierpię, nawet przez to, że uśmiecha się do innej- swojej przyjaciółki... nic między nimi nie ma, ale to boli, to, że nie mogę być dla niego kimś wyjątkowym... ale nie winię go, to tylko i wyłącznie moja wina. To ja się zakochałam, to ja się przywiązałam, to ja jestem aż taka głupia, żeby uwierzyć, że mam szansę.
Myśleliście kiedyś o tym po co tak naprawdę żyjemy? Ja tak i chyba wreszcie odkryłam prawdę.
Żyjemy, żeby odnaleść osobę, która nas pokocha, którą my pokochamy. Chociaż wiąże się z tym cierpienie i wiele ran, to szczęśliwe chwile na koniec i tak przeważą.
Ale miłość to nie chwilowe zauroczenie. Miłość to głębokie uczucie, które nawet po śmierci trwa, którego kontynuacją jest życie z najważniejszą osobą, tą, którą poznało się jeszcze w trakcie zwykłego życia, tą która odmieniła twoje życie na zawsze w niebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




