Then I stand up and go talk to you
you start to smile like you want me to
and we stay together for the end of time
but this is only happening in my mind....
Czasami mam ochotę do niego podejść i powiedzieć co tak naprawdę leży mi na sercu, ale to nie ma sensu, on i tak nie odwzajemni moich uczuć. Właśnie tak wygląda moje życie. Cały czas się nad sobą użalam, ale nie potrafię wziąść się w garść, przy niektórych piosenka mimowolnie płacze. Taka moja natura, chociaż staram się ukrywać uczucia przed ludźmi czasami nie wytrzymuję.
Kiedy byłam mała myślałam, że będę wiodła wspaniałe życie w zamku z przystojnych królewiczem, dzisiaj moim największym marzeniem jest być w przyszłości szczęśliwą, mieć kogoś kto mnie kocha, ale nie rani, zawsze wspomoże. Tak, wydaje się głupie i banalne, ale tylko tyle chce, albo aż tyle...
Wczoraj ojciec znowu mnie uderzył... po raz pierwszy komuś o tym powiedziałam i myślę, że nie popełniłam błędu, może trzeba było się trochę wyżalić... Nie poczułam ulgi, ale czułam potrzebę opowiedzenia komuś chociaż po części jak jest. To dziwne, nigdy nie chciałam sie przed nikim spowiadać, a nagle poczułam niepochamowaną potrzebę... nie rozumiem tego, ale może kiedyś się dowiem o co chodzi w tym i w życiu...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz